Czasem nie potrafię pogodzić się ze swoim pobytem na Ziemi, mam wtedy wielką i nieodpartą potrzebę ucieczki, a zaraz za tym pragnieniem spada na mnie niczym grom, świadomość niewykonalności pomysłu... Nie potrafię się dostosować do panujących tu praw, obyczajów, światopoglądu, okrucieństwa, znieczulicy, braku wrażliwości, empatii, zła, destrukcji, marnotrawstwa, bezmyślności, głupoty i wielu innych. Nie potrafię być jak większość i nie potrafię naprawić wszystkich szkód napotkanych na codziennej drodze, ani zapobiec choćby części z nich. Ta świadomość przytłacza, boli, męczy i wywraca moją duszę na lewą stronę. Pozostaje walka z wiatrakami i akceptacja, na którą nigdy się nie zdobędę.
Bywają dni kiedy chciałabym nie czuć, nie widzieć, zobojętnieć, ale wtedy stałabym się taka jak Oni. A taka nie chcę być. Inną alternatywą jest próba niesienia pomocy wszędzie tam gdzie zdołam i szukaniem sobie podobnych, aby nie czuć się wyobcowana i samotna. Tak też robię. Ale jak uleczyć piekący ból, który pojawia się jako reakcja na to co widzą oczy? Jak uleczyć ból innych cierpiących? Jak zmienić coś czego zmienić się nie da? I jak nie pozwolić sobie na zgorzkniałość oraz smutek widząc to wszystko? Pułapka.
Ostatnio spotkałam człowieka, który nie ma domu...towarzyszył mu pies, ich dobytek mieścił się na pchanym wózku, mijając ich zrobiło mi się wstyd. Wstyd za to, że ja mam dużo więcej co wcale nie jest sprawiedliwe, że mi jest ciepło, a im nie...I znowu piecze...
Nie powinno być Ci wstyd. Nie zawiniłaś. Po prostu świat jest tak (niesprawiedliwie zresztą) skonstruowany, że niektórzy rodzą się dziećmi gwiazd Hollywoodu, a inni są porzucani przez matkę alkoholiczkę i kończą w domu dziecka, niektórzy dziedziczą po rodzicach fortunę, innym nie starcza na chleb, jeszcze niektórzy rodzą się z wrażliwi i mądrzy, jak również tacy, którzy swą głupotą i egoizmem rujnują życie sobie i innym. A ja się cieszę, że jesteś właśnie taka jaka jesteś, bo dzięki takim osobom świat jest lepszy:)
OdpowiedzUsuńDziękuję:) i za sztuczny tłum też:) Buzi
OdpowiedzUsuńOj tam, niedługo będzie prawdziwy!
OdpowiedzUsuń