piątek, 22 listopada 2013

Pies, kot i dziecko

Będąc w ciąży zastanawiałam się jak na przybycie nowego członka rodziny zareaguje moja futrzasta para. Bardziej obawiałam się o reakcję kota, który był wszędzie, jest wszędzie i wszędzie wlezie. Nie pomagały też osoby "postronne" i ich ciągle komentarze w stylu: "No tak, ale pamiętaj, że to tylko zwierzę" - Tylko?! I opowieści z krypty w stylu: "bo był taki przypadek, że pies łagodny, tyle lat z rodziną, a potem pogryzł dziecko" - Jak mu dziecko włożyło palec, albo patyka w oko to co mu się dziwić, wypadałoby się raczej zastanowić gdzie wtedy byli rodzice.
Czytałam o tym jak przygotować zwierzaki na przybycie dziecka, bo dla nich to też stres i zmiana sytuacji, ale po serii porad o balonach w łóżeczku i innych pierdołach, stwierdziłam, że im mniej dodatkowych szopek tym lepiej. I nie pomyliłam się:)
Moje czworonogi są bardzo tolerancyjne dla innych zwierząt tudzież innych małych stworzeń bez futra. Po pierwszych obwąchujących oględzinach zaakceptowały "nowego" w stadzie:).
10 miesięcy później, sytuacja wygląda następująco: pies już nie odchodzi widząc raczkującego do niego Hudinka, ale wtedy niestety zostaje potraktowany jako podpórka do wstawania, albo jest pociągny za ucho. Kot ostatnio zaczął się "pokazywać", ale tak żeby go zauważono:) Kiedy mały do niego podchodzi, odbiega na bezpieczną odległość i tak w kółko. Bywa też tak, że po prostu wywala się do góry kołami na wyciągnięcie ręki małego i co mnie zaskakuje, potargany w sposób mało delikatny nic sobie z tego nie robi - czasem nie poznaję mojego kota! 
Futrzaki mają jednak pewną zmowę i wtedy gdy potrzebujemy ciszy, żeby mały zasnął, pies przechadza się po panelowym korytarzu, stukając przy tym wszystkimi pazurami i każdym z osobna, czasem zaczyna też głośniej niż zazwyczaj gryźć suchą karmę - uwielbiam to. Kot natomiast urządza biegi na czas na wysokości lamperii, miauczy nie wiadomo dlaczego i grzebie w kuwecie przez 10 minut. Aaaaa! Oczywiście każde z tych dźwięków od razu powoduje wzmożoną uwagę mojego dziecka, które siada i zaczyna kiciać. Ostatnio kiciał o 3 nad ranem...:). 
Najlepsza jest mina kota gdy wychodzę w końcu w wkurzona z pokoju z małym na rękach. Patrzę oskarżycielskim wzrokiem, a mina kota mówi mniej więcej tyle: "No co się na mnie tak patrzysz? Ja nic nie wiem, z nim gadaj (zerkając w stronę psa).

4 komentarze:

  1. Skąd to znam.. takie przechadzki po panelach w godzinach nocnych potrafią wytrącić z równowagi..ale mimo wszystko obecność zwierzaków na pewno dobrze wpływa na dziecko(zdrowie i rozwój) i za kilka lat cała trójka będzię tworzyć niezłą drużynę:) póki co Baku musi swoje wycierpieć i uzbroić się w cierpliwość (o Lirę się nie martwię, nie da się:) a za kilka lat będzie szalał z Hugciem na spacerach;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maja też stuka? Myślałam, że razem z zabiegiem fryzjerskim robią jej pedicure ;) Wszystko ma swoje plusy i minusy, ale akurat te "minusy" mi nie przeszkadzają:) aż tak:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tylko stuka, ale drapie się, liże, mlaszcze i szczeka przez sen. Ale masz rację, plusy przewyższają minusy. Choć czasem jest ciężko z tak nadpobudliwym psem (myślę, że ma psią odmianę ADHD:), to trzeba kochać i dbać mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale wiesz!!! Trzeba uważać ! Bo jak dziecko wychowasz z kotem, to potem będzie myślało, że JEST kotem i CO WTEDY ZROBISZ ?!

    Nie no... naprawdę nie lubię gadania, że dziecka nie można chować ze zwierzakami... Jak się myśli w ten sposób to w zasadzie dziecka nie można też chować z kontaktami, gorącymi przedmiotami i nożami -.-"

    P.S
    http://www.youtube.com/watch?v=5oQQmWLReaY

    http://www.youtube.com/watch?v=lbdYsNRPlDc&list=TLXDhMNeUmNdya6VIW2zRvgKrsj4oT1F2D

    http://www.youtube.com/watch?v=d69Wj4VdP-o&list=TLMh3psXAVMh7LJ_2jC44M_vqnM1ONuw5U

    http://www.youtube.com/watch?v=C-UKbDMfnuI

    OdpowiedzUsuń