środa, 27 listopada 2013

Dokąd zmierzamy?

Ostatnio coraz mocniej atakują moją głowę myśli egzystencjalne, czuję ich małe nagie stópki przemierzające moją szyję, wchodzące do ucha, z ucha do mózgu, gdzie drepczą i drepczą, a ja myślę i myślę...Myśli te mają dziwną strukturę, kształt, kolor, charakter i nacechowanie; krążą wokół jednego tematu, a za chwilę dzielą się na dziesięć oddzielnych, ale jednak powiązanych zagadnień.
Wszechświat, Galaktyka, Ziemia, Powietrze, Woda, Zwierzęta, Rośliny, Ludzie, Wybór, Świadomość, Wartości...
Ziemia istnieje miliardy lat, człowiek chodzi po niej już też szmat czasu i przez dekady wszystko współgrało dopóki nie przyszedł człowiek współczesny. Kiedyś ludzie szanowali ziemię, szanowali to co od niej otrzymywali, szanowali zwierzęta, żyli według zasad przyrody i w zgodzie z nią. Potrafili cieszyć się tym co mają, choć nie wiele posiadali, potrafili wypełnić swoje dni jeśli nie pracą to obcowaniem z rodziną lub innymi zajęciami. Żyli pełnią życia. Wykorzystywali to co daje im ziemia i potrafili dzięki temu się wyżywić, ubrać, ogrzać, wyleczyć, schronić i bawić. Nie marnotrawili niczego bo wiedzieli ile pracy potrzeba aby to coś zdobyć.
A dziś?
Odkąd ruszyliśmy pełną parą z rozwojem technologicznym czyli jakieś kilkadziesiąt lat temu, życie ludzkie zmieniło się diametralnie, stało się "wygodne", jedzenie kupujemy w marketach, ubrania w galeriach handlowych, na dom dostajemy kredyt i nam go budują, ogrzewanie mamy w kaloryferze, wodę w kranie, a zabawę w Internecie z rodziną natomiast widujemy się na święta, albo machamy do niej przez kamerkę internetową. Przestaliśmy szanować świat, siebie i innych. Marnotrawimy wodę i jedzenie. Zabijamy dziennie miliony zwierząt. Niektórzy (jak np. Melissa Bachman) z zabijania czerpią przyjemność, takie tam hobby dla bogatych. Wytwarzamy codziennie POTĘŻNE ilości śmieci. Każdego dnia zatruwamy wodę wlewając do niej hektolitry detergentów: do mycia naczyń, podłóg, kafelek i sracza. Produkujemy tony, wieki rozkładającego się plastiku. Zatruwamy powietrze spalinami i innym gównem z fabryk. I gdyby tak to wszystko rozłożyć na drobne i zadać sobie pytanie: ile JA złego wyrządzam codziennie planecie? A potem pomnożyć to przez ilość ludzi na świecie, to wyjdą nam wyniki, o których aż strach myśleć. 
Ciekawa jestem ilu z nas zadało sobie podstawowe pytania dotyczące tego skąd biorą się te wszystkie rzeczy dzięki, którym żyjemy i dokąd idą te, które wydalamy? 
Mogę podać kilka przykładów:
-Jedzenie: Masowe mordownie zwierząt, gdzie słowo "humanitarnie" nie istnieje. Gdzie zwierzęta konają w męczarniach, gdzie cielaki zaraz po urodzeniu, zabierane są od matek i trzymane przez kilka tygodni w specjalnych budkach, w których nie mogą się ruszyć bo wtedy mięso jest delikatniejsze. Mleko dla nich pijemy na śniadanie z kartonika. Smacznego. Kury trzymane są przez całe życie w mikro klatkach, są zestresowane i znoszą zeschizowane jajka, żebyśmy mogli sobie zrobić jajecznicę o smaku ich lęku. Potem giną. Małe koguciki jako, że są odpadem (nie znoszą jajek) wyrzuca się żywe do śmieci, albo miażdży także żywcem w specjalnych maszynkach. O faszerowaniu hormonami i antybiotykami pisać chyba nie muszę.
Ryby wyparowują z oceanów, polecam obejrzeć to. A żebyśmy mogli zjeść np. ryż, w dalekich krajach azjatyckich, biedni ludzie harują całymi dniami z dala od rodzin na polach ryżowych, dostając za pracę głodową pensję. Często do pracy wykorzystywane są też dzieci. 
To, że nasze jedzenie naszpikowane jest chemią, to że pszenica nie ma już nic wspólnego z pszenicą to pewnie wiecie.
-Odpady: oprócz "wysypisk śmieci", (które powinny być tak zabezpieczone, żeby całe ściekające gówno nie dotarło do wód gruntowych, a które oczywiście są takie tylko na papierze) trafiają do krajów rozwijających się, oceanów oraz pewnie wszędzie gdzie sie da. Na powierzchni oceanów unoszą się kilometry kwadratowe pustych plastikowych butelek i innych tworów, kolejne kilometry kwadratowe tworzą stare sieci. Z powodu jednego i drugiego ginie tysiące zwierząt morskich, jedne bo zjadły np. foliową torebkę, inne konają powoli zaplątane w  sieci. O skażeniu wód chemikaliami, wyciekami ropy naftowej i Bóg wie jeszcze czym wspominać nie mam siły.
-Kosmetyki/Leki: Żebyśmy mogli wymazać swe gęby "dobrymi odmładzającymi kremami", umyć włosy w puszystych szamponach i najeść się tabletek na impotencję, ktoś musi umrzeć. Przeważnie są to zwierzęta w laboratoriach, ale nikt nie wspomina o eksperymentach na ludziach.
Codziennie jemy, kupujemy, sramy, marnotrawimy. Ogarnął nas śmiertelny wirus konsumpcjonizmu. I to konsumpcjonizm stał się wartością naczelną w życiu większości. 
A gdyby ktoś nagle zgasił światło? Gdyby okazało się, że zamknięto galerie handlowe, sklepy, markety, wyłączono prąd, a co za tym idzie Internet? Odcięto wodę i gaz. Co wtedy? Wtedy byśmy się pozarzynali. Współczesny człowiek stracił naturalne instynkty, które pozwalają przetrwać. Jesteśmy marionetkami wielkich koncernów handlowych, które kontynuują destrukcyjną eksploatację naszej planety. 
Dzięki naszym działaniom, Ziemia jest zatruta, wyniszczona, wymierają kolejne gatunki, wyczerpują się zasoby naturalne, przelewane są hektolitry krwi i miliony istnień umiera w męczarniach i lęku.
A w imię czego to wszystko się dzieje? W imię "dobrego", "dostatniego", "wygodnego" życia "najważniejszych" mieszkańców Ziemi - ludzi, którzy nie wiedzą jak żyć. 
Pozwolę sobie coś zacytować (dzięki Jacek). Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział: "Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc."




5 komentarzy:

  1. Nie do końca się zgodzę ale wywoływanie dyskusji w komentarzach jest bez sensu. Już to przerabiałem ;) Temat wymagałby zwyczajnej rozmowy. Bez prądu i internetu. Niemniej, jak zawsze, świetnie się Ciebie "czyta":)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów z czym się nie zgadzasz bo jestem ciekawa:), a na inna wersję pogadania raczej szans nie ma...

      Usuń
    2. Mam nieodparte wrażenie, że w Twoim poście pobrzmiewa nuta smutku za rajem utraconym, który człowiek miał kiedyś. A mi wydaje się, że człowiek nic a nic sie nie zmienił, tylko możliwości się zmieniły. Zabijaliśmy zwierzęta od zawsze. Dla jedzenia i dla rozrywki. I choć tego ostatniego nie rozumiem to tak było niemal zawsze. I będzie bo j sam nie potrafię sobie wyobrazić zycia bez mięsa. Taką już mam naturę. Sposób jego zdobywania to już inna bajka. Oczywiście nie widzę powodu znecania sie nad zwierzętami by "mięso było lepsze".
      Mimo wszystkiego złego na świecie mam wrażenie, że przynajmniej pod naszą szerokością geograficzną żyje się lepiej niż kiedyś. Może jest GMO, może jest niezdrowo i zatruwamy planetę a jednak żyjemy w Polsce w czasach pokoju. Możemy podróżować po świecie, a przynajmniej po Europie (możemy tam zamieszkać i pracować jeśli chcemy łatwiej chyba niż kiedykolwiek). To nie zawsze bywało normą. Mimo wszystko trudno dziś mówić o epidemii wielkiego głodu. A statystyczny wiek wydłużył się. Wiem, ze to nie najlepszy ze światów i że wiele możemy zmienić, choćby (a może przede wszystkim) zaczynając od własnego podwórka. Ale jednak inaczej nieco na to wszystko spoglądam.

      A odpowiadać tutaj nie chcę, bo to temat zbyt zawiły i słowem pisanym co najwyżej źle zrozumianym być można.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Masz rację trochę z tym rajem utraconym, wiem też, że to wszystko juz było od zawsze, chodzi mi jedynie o skalę w jakiej się to teraz odbywa, a jednocześnie o skutki jakie to pociąga.:)

      Usuń
  2. Tak, wiem już mi zarzucono brak konkluzji, marudzenie itd. I wiem, że to wszystko jest trochę bardziej skomplikowane, ale żeby wyjaśnić dalej musiałabym napisać wypracowanie:). Tak krótko...fajnie by było gdybyśmy czasem kupili napój w kartonie zamiast w plastiku, albo jajka ze wsi, a nie z fabryki, albo użyli wody z octem zamiast srACzE i choć to dalej kropla w morzu, to zawsze COŚ....to jednak było za krótko...

    OdpowiedzUsuń