Nowe początki, nowy rozdział, wszystko jakby nowe, a przecież stare...Tylko spojrzenie jakby inne i czas jakby przyśpieszył, ale nigdy nie było mi lepiej, tam głęboko w środku...
Nigdy nie byłam osobą specjalnie przepadającą za stworzeniami zwanymi powszechnie dziećmi. Własne chciałam mieć, aczkolwiek do tego tematu podchodziłam z pewną dozą nieufności i niewiary we własne "matczyne" umiejętności. Aż pewnego pięknego dnia na świecie pojawił się ON i wywrócił moje życie do góry kołami:)
Teraz nasz wesoły autobus (nieco już pękający w szwach) wiezie mnie, R, Baka, Lirę i Hudinka...
Nigdy bym nie pomyślała, że mały człowiek może wywołać we mnie takie pokłady miłości, radości i ogólnej szczęśliwości. Nigdy bym nie pomyślała, że starczy mi sił i cierpliwości do tej 24 godzinnej obsługi potrzeb tej małej istoty. A jednak... Czyli wszystko ze mną w normie:), ale tak jak się zawsze zapierałam, tak i zaprę się ponownie - nigdy nie zostanę MATKĄ POLKĄ. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz